- BigStockPhoto
BigStockPhoto to agencja, w której zarejestrowałem się po pierwszych czterech. Zdecydowała o tym nuda jaka pojawiła się w drugim miesiącu mojej zabawy ze sprzedawaniem zdjęć i grafiki.
Nuda wynikła z kilku powodów, pierwszy to moje niewielkie wtedy portfolio na pierwszych 4 serwisach – czyli nikłe zainteresowanie ze strony kupujących a przede wszystkim niska widzialność moich obrazków na miliony dostępnych.
Dodatkowo StockXpert miał wtedy masę problemów technicznych co sugerowało stratę ‘25% mojego rynku’.W tej sytuacji przy ledwie 50 zamieszczonych zdjęciach oraz oczywistym ciągłym braku doświadczenia na rynku a także niewielkim przyrostem ilości prac (po części brak czasu, po części fakt że z tysięcy wcześniej zrobionych zdjeć bez ’stockowego’ podejścia niewiele nadawało się do wysłania), stwierdziłem, że najlepsze wyjście to wysłanie posiadanego portfolio na kolejne dwie strony.
Można o tym poczytać w moim raporcie z Marca (w wersji angielskiej).
Teraz po prawie 8 miesiącach uważam, że postąpiłem właściwie. Te strony to tzw. wielka szóstka rynku microstock. Samych agencji jest sporo więcej. W tym momencie mam do czynienia z sześcioma sztabami recenzujących/zatwierdzających zdjęcia czyli weryfikacja jest potężna. Zysk jest oczywisty, nawet jeśli nie byłoby sprzedaży otrzymuję w miarę rzetelne informacje na temat poziomu moich prac.
Często się z nimi nie zgadzam :) bo są po prostu błędne ale jako spojrzenie z drugiej strony pozwalają też wychwycić pewne niuanse lub zjawiska na jakie ktoś mógłby zwrócić uwagę szukająć potencjalnego punktu zaczepienia do krytyki. Microstock jest to konkretny rynek i wymagania więc tak też trzeba do tego podchodzić. Nie przestawiać się na ten typ produkcji a dołożyć jedynie ten sposób pracy i myślenia do własnego portfolio.
Jednocześnie obcowanie z tysiącami fotografów i grafików z całego świata jest po prostu nie do przecenienia. Także mimo, że uważasz się za guru w grafice i fotografii… gwarantuję iż zyskane doświadczenie przełoży się na podniesienie Twego poziomu.
Ale wracając do BigStockPhoto!
Serwis pracuje w wersji angielskiej (nic nowego, trzeba pamiętać by słowa kluczowe i opisy dodawać również po angielsku).
Nie ma procesu akceptacji zdjęć przy pierwszym podejściu ale jest krótki, prosty test online na tematy ogólne dotyczące rynku microstock czyli co można wysyłać, kiedy potrzebna zgoda fotografowanego lub obiektu, miejsca, czego nie wysyłać itp.
Test przejdziesz w 5 minut lub poszukasz informacji na stronie BigStockPhoto i może będzie to 15 minut jeśli zaczniesz od tej agencji jako pierwszej.
Nastepnie można wysyłać swoje zdjęcia. Jest FTP ale jest też typowy panel do wysyłania przez stronę do którego i tak trzeba przejść. Tam uzupełnia/koryguje się wpisy dla każdego zdjęcia: tytuł, opis, kategoria oraz zatwierdza przesłanie.
Nie rozpisuję się tutaj szczególnie co do kwestii technicznych, stawianych wymagań, błędów czy trudności gdyż poświęcę temu odrębny artykuł.
Kilka dni czeka się na akceptację lub odrzucenie zdjęć i jeśli przechodzą pozostaje znów czekać aż komuś się spodobają i je kupi, w tym czasie oczywiście należy posyłać kolejne prace.
Jeśli się ma sprzedać to najlepiej za tzw. EL czyli Enhanced License – co lubi każdy stockowiec czyli np. 30$. Nie ma co się zrażać po wysłaniu 10 zdjęć, że nic się nie sprzedało przez tydzień. Tak bywa, mówi się trudno, tam czekają miliony podobnych do sprzedania, także cierpliwości (więcej w osobnym artykule).
Panel do zarządzania naszym kontem to jeden z najwiekszych bałaganów jaki można spotkać wśród paneli agencji microstock. Do dziś kiepsko się w nim orientuję i nawet nie staram się go ogarnąć, wysyłam pliki i cześć.
Dość ciężko jest rozpędzić sprzedaż jeśli dodaje się tak mało jak ja i ogólnie ta strona nie jest jakimś TOP w rankingach sprzedaży ale jeśli już coś schodzi to najczęściej za cenę od 1$ w górę.
Standardowo na Shutterstock zdjęcia w pierwszym okresie sprzedają się za 0.25$ czyli 1/4 . Aczkolwiek częstotliwość sprzedaży wynagradza niską cenę.
Tu znowu dygresja, każdy artysta ma inne prace, inne tematy, inną technikę oraz poziom. To, że recenzenci prac w każdej agencji chwalą się, że wiedzą co się sprzeda lub nie i dlatego to odrzucają a co innego przepuszczają - nie ma znaczenia. Gdyby miało to każde przepuszczone foto oraz każdy zaakceptowany fotograf/grafik miałby zysk a tak nie jest.
W skrócie – możesz zarabiać kokosy na BigStockPhoto a na Shutterstock nic nie sprzedawać i odwrotnie. Możesz także nic nigdzie nie móc sprzedać.. ale jeśli Twoje prace mają to coś.. to wszędzie znajdzie się na nie klient.
I tego Ci życzę!
Sobie także :). A jeśli masz pytania zostaw komentarz.


